© Bożena Komorowska

W ulotnym świecie piasków


Plener


Słowiński Park Narodowy to miejsce dla fotografa szczególne. Jeżeli interesują nas abstrakcyjne motywy i odrealnione obrazy, łączące ze sobą grafikę, grę światła i cieni oraz kolor - to nie ma chyba w Polsce lepszego miejsca. Poza niezwykłym krajobrazem wydm decydują o tym dwa elementy.

Pierwszy z nich to zmienność piaskowych form. Wyobraźmy sobie , że stoimy wieczorem i patrzymy na wielką wydmę (setki, jeśli nie tysiące ton piasku), której czoło skierowane jest w lewą stronę. Kiedy następnego dnia o świcie znajdziemy w tym samym miejscu, ze zdziwieniem spostrzeżemy, że wydma jest skierowana w prawo. W ciągu nocy wiatr przeniósł całą tę masę piasku. W tej sytuacji nie dziwi nas, że motyw, który dziś fotografujemy, być może jutro nie będzie istnieć. Oczywiście w tym samym miejscu pojawią się nowe nie mniej ciekawe motywy. Zresztą nie dotyczy to tylko form piaskowych, ale wszystkiego co się na wydmach znajduje - drobnej roślinności, drzew, pni i gałęzi. Dziś są, ale w krótkim czasie może już ich nie być.

Drugim elementem jest to, że piasek wydm doskonale odbija światło, prawie bez zmiany jego barwy. Stąd też uzyskujemy na zdjęciach nieomal wszystkie kolory od bieli, jasnej żółci i czerwieni do granatu i ciemnego fioletu. Fotografujemy nie tyle piasek co światło przyjmujące formy odziedziczone z form piaskowych.



Żeby w pełni fotograficznie wykorzystać to co oferuje nam Słowiński Park Narodowy trzeba tam być poza sezonem - najlepiej wczesną wiosną lub późną jesienią. Od maja do września zbyt duża ilość turystów nie pozwoli na jakikolwiek szerszy kadr. Ślady jednego tylko człowieka na wiele godzin uniemożliwiają zrobienie zdjęcia. Zresztą nawet jeżeli jesteśmy na wydmach zupełnie sami trzeba dobrze planować którędy iść, tak by po chwili nie okazało się, że właśnie zadeptaliśmy sobie najciekawszy motyw. Na szczęście następnego dnia zwykle piasek jest znowu dziewiczy.


Wystawa


Zdjęcia prezentowane na wystawie są efektem naszych wspólnych wyjazdów w trójkę z Markiem Lejbrandtem (Fotografia - Marek Lejbrandt). Pracy przy przygotowaniu wystawy było wiele, gdyż postanowiliśmy sami wykonać praktycznie wszystko poza standardowym skanowaniem slajdów (w tym miejscu chcę podziękować p. Krzysztofowi Niedbale za pomoc), począwszy od koncepcji prezentacji, przez pełną obróbkę graficzną zdjęć, do wydruku gotowych fotografii. Żeby sprawa była jeszcze bardziej skomplikowana, dwie trzecie użytych zdjęć to slajdy, jedna trzecia - obrazy cyfrowe. Z jednym tylko na pewno nie było kłopotu - z doborem materiału. Widocznie było go w nadmiarze.




Wernisaż



I wreszcie 12.01.2006 godz. 18:00 - pierwsza odsłona naszej wystawy w Muzeum Ziemi. Piękna, profesjonalnie przygotowana i oświetlona sala, a w niej nasze fotografie. Chwila emocji, a potem już tylko przyjemne rozmowy i dyskusje z naszymi Gośćmi. Mamy nadzieję, że się podobało ...



                                                                                                                                                                fot. J. Kucharzyk


Druga odsłona


Druga odsłona naszej wystawy miała miejsce 4.03.2006 w Domu Polonii w Pułtusku. W stylowym, dolnym krużganku zamku zdjęcia prezentują się nie mniej okazale niż w Muzeum Ziemi, ale jednoczesnie inaczej.



Trzeba przyznać, że otoczenie istotnie wpływa na odbiór fotografii.
Wystawa będzie czynna do 4.04.2006.





"W ulotnym świecie piasków" po raz trzeci


Po raz trzeci wystawa była prezentowana w dniach 1.06.2006 - 30.06.2006 w Muzeum Przyrodniczym Słowińskiego Parku Narodowego w Smołdzinie.



                                                                                                                                                                fot. B. Sobocka




                                                                                                                                                                fot. B. Sobocka




                                                                                                                                                                fot. B. Sobocka



"W ulotnym świecie piasków" po raz czwarty


Kolejny raz wystawa była prezentowana w dniach 1.07.2006 - 31.08.2006 w Bibliotece Miejskiej w Łebie.











"W ulotnym świecie piasków" w Krakowie


W dniach 15.09.2006 - 15.10.2006 wystawa gościła w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie.








"W ulotnym świecie piasków" w Lublinie


W dniach 5.01.2007 - 23.01.2007 wystawa gościła w galerii Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych "Przy Bramie" w Lublinie.

W lubelskim Dzienniku Wschodnim ukazała się recenzja wystawy "W ulotnym świecie piasków" "pióra p. Marii Kolesiewicz. Przytaczamy ją poniżej w całości.
Zjawiskowe fotografie Bożeny i Waldemara Komorowskich oraz Marka Lejbrandta w lubelskiej Galerii "Przy Bramie"
TAJEMNICZA KRAINA
Raz jak mur chiński widziany z kosmosu, raz jak powierzchnia Marsa, innym razem jak egipska pustynia - taki jest Słowiński Park Narodowy na zdjęciach zebranych na ekspozycji "W ulotnym świecie piasków". Ten park to unikat. Jego znakiem rozpoznawczym są wydmy. A te żyją. Zmieniają krajobraz. Są groźne i malownicze, uśmiercają życie lub odsłaniają tajemnice. To kraina magiczna wody, piasku, wiatru i od czasu do czasu dramatycznych kikutów umarłych drzew. W tym ulotnym świecie znaleźli się autorzy fotografii. Pokazują prace o fascynującym klimacie, strukturze fresku, niebywałym kolorycie. To świat nieznany, ale pociągający, tak poprzez swoja grozę, jak i niezwykłe piękno. Można powiedzieć, że nie trzeba szukać doznań estetycznych w innych częściach świata.




Spojrzenie artysty nieomylnie wychwytuje unikatowe tropy, symboliczne ślady śmierci, walor światła i cienia, subtelność grafiki stworzonej przez wiatr na skamieniałym piachu. Wreszcie widz zaczyna patrzeć na te fotografie, jak na niezwykłe dzieło sztuki, gdzie ważną rolę gra światło, bohaterem są drobinki, a zasypane ptasie pióra mówią o dramacie.
Na kolejnych zdjęciach świt wstaje zamglony i sterczące kikuty uschniętych patyków wyłaniają się z niego jak węże. Za chwilę wszystko ożyje pod wpływem wiatru i on przygnie rzadkie kępki wiotkich traw. Wydobędzie na powierzchnię warstwę skamielin, których grzbiet jest jak mur chiński widziany z kosmosu i biegnie w głąb pustyni. Z upływem dnia zmienia się optyka i faktura. To, co o świcie było wysoką wydmą, o zmierzchu staje się pomarszczoną zatoką. Albo płaską równiną, nad którą unosi się pył fatamorgany. Wieczór będzie czerwony jak na Marsie. Taki obraz Słowińskiego Parku Narodowego zobaczymy. Autorzy tej wystawy po prostu oczarowują swoimi pracami. Jest w nich hipnotyczna uroda. To znakomite prace, świetna wystawa, wyjątkowa i warto ją obejrzeć.
Maria Kolesiewicz





Bożena Komorowska