© Waldemar Komorowski
Te okropne plamy i kurz
Problem
Plamy i kurz na matrycy to ciemna strona fotografii cyfrowej. Jeżeli wymieniamy obiektywy, to prędzej czy
później (w moim przypadku prędzej - używam w 95% przypadków obiektywów stałoogniskowych) zobaczymy cos takiego:
Przez jakiś czas można sprawę ignorować usuwając zanieczyszczenia w Photoshopie, ale staje się to coraz trudniejsze, a czasem nawet niemożliwe.
Mamy tu do czynienia właściwie z dwoma całkowicie różnymi rodzajami zanieczyszczeń. Pierwszy rodzaj to kurz związany z powierzchnią matrycy jedynie elektrostatycznie. Drugi - to trwale związane z matrycą plamy powstające zapewne przez osadzanie się zanieczyszczonej pary wodnej.
Na ilość zanieczyszczeń ma duży wpływ wielkość matrycy - dwukrotnie większa od EOS 20D matryca EOSa 5D brudzi się kilka razy szybciej.
Zalecenia producenta
Chcąc rozwiązać problem zgodnie z zaleceniami producenta zaglądamy do instrukcji (w naszym wypadku firmy Canon) i czytamy, że:
- nie należy używać żadnych pędzelków, gdyż mogą one porysować delikatna powierzchnię matrycy
- należy stosować gumowe gruszki do przedmuchiwania matrycy
- czyszczenie matrycy należy zlecać autoryzowanemu serwisowi
Pomysł z dmuchaniem gumową gruszką na pierwszy rzut oka wygląda absurdalnie, ale niech tam - spróbujmy. Fabrycznie nowa gruszka fotograficzna firmy Hama i kilka włosków kurzu do usunięcia. Dmuchamy dwa razy i zgodnie z przewidywaniami ilość kurzu się potroiła.
Punkt drugi - serwis. Niestety nie mam takowego pod ręką, ale zadzwoniłem do serwisu Canona w Warszawie (ul. Żytnia). I tu niespodzianka - uprzejma pani poinformowała mnie, że w serwisie można wyczyścić matrycę, trwa to około 2 godzin i nic nie kosztuje, bo firma "nie daje na taką usługę gwarancji". Ciekawe co to znaczy, nie miałem bowiem okazji z tej usługi skorzystać.
Metoda
Nie ma zbyt wielu uznanych w świecie metod rozwiązania tego problemu. Najbardziej naturalna wydała mi się szeroko polecana propozycja kanadyjskiej firmy
Visible Dust, składająca się z pędzelka (wykonanego jak twierdzi producent w kosmicznej technologii) do usuwania kurzu i płynu do usuwania plam. Nie jest to rozwiązanie tanie - pędzelek w zależności od wielkości kosztuje od 95 USD, płyn - 32 USD. Do tego dochodzi sprężone powietrze do przedmuchiwania pędzelka lub (to nowość) urządzenie do szybkiego obracania pędzelka (nie wiem czy jest to równie skuteczne, bo nie próbowałem). Składamy przez internet zamówienie, po kilku dniach otrzymujemy paczkę i już możemy przystąpić do czyszczenia.
Czyszczenie
Najpierw trzeba zobaczyć co mamy wyczyścić. Wybieramy obiektyw o dużej przesłonie (używam w tym celu obiektywu Canon EF 100mm Macro z przesłoną 32), przymykamy go maksymalnie i robimy nieostre zdjęcie jednolitej jasnej powierzchni (niebo, biały papier). Następnie przyciemniamy zdjęcie krzywą w konwerterze RAW lub Photoshopie i widzimy coś takiego:
Ponieważ wyraźnie widać nie tylko kurz, ale i plamy, pędzelek nie będzie tu skuteczny, trzeba więc od razu zacząć od płynu. Kilka kropel na bawełniany wacik na patyczku i delikatnie myjemy matrycę, a następnie suszymy ją drugim wacikiem. Po takiej operacji plamy powinny zniknąć, ale pojawi się duża ilość bawełnianych włosków. Teraz jest pole do popisu dla pędzelka. Dmuchamy sprężonym powietrzem na pędzelek i jednym ruchem przesuwamy nim po matrycy. Potem znów sprężone powietrze i drugi ruch. Zwykle trzeba to kilka razy powtórzyć i można już zrobić kontrolne zdjęcie.
Trzeba powiedzieć, że czyszczenie matrycy jest czasochłonne i stresujące. Ważną sprawą jest decyzja, kiedy ten proces przerwać. W ciągu roku nie udało mi się ani razu usunąć 100% plam i kurzu. Ale i tak trzeba powiedzieć, że rozwiązanie to jest na poziomie praktycznym skuteczne.
Co jakiś czas pędzelek trzeba umyć. Stosuje się w tym celu dziecięcy szampon i spirytus. To działa.
Szczegółowe opisy procedury czyszczenia można znaleźć na firmowej stronie
Visible Dust.
Problemy
Czasami z pojemnika sprężonego powietrza (zwłaszcza gdy jego zawartość się kończy) może chlapnąć na pędzelek jakieś świństwo. Zdarzyło mi się to raz i efekt był straszny - szeroka, okropna smuga na matrycy. Ale bez paniki - należy umyć pędzelek, a do usunięcia smugi użyć płynu.
Firma Visible Dust pisze na swojej stronie, że w pełnomatrycowych aparatach Canona mechanizm lustra jest pokryty smarem i można zabrudzić nim pędzelek. Zaleca więc przemycie tego mechanizmu płynem.
Spotkałem się również z mailem nieszczęśliwego użytkownika Canona, który twierdził, że w jego aparacie płyn dostał się między sensor a filtr, nieodwracalnie niszcząc matrycę. Nie wiem czy to prawda i czy takie niebezpieczeństwo jest realne, nie słyszałem również by ktoś jeszcze czegoś takiego doświadczył.
Podsumowanie
Rozwiązanie firmy Visible Dust jest skuteczne. Używam z sukcesem ich pędzelka od roku najpierw z Canonem 20D, a teraz 5D. Nie trzeba również zmieniać pędzelka na większy wraz z użyciem większej matrycy - i tak zawsze trzeba przeciągnąć nim kilka razy.
Zapewne zamiast firmowego płynu można by użyć domowych zamienników, ale z drugiej strony buteleczka, która kosztuje jakieś 100 PLN wystarczy, jak oceniam, na 2-3 lata.
Jeżeli ktoś z Szanownych Czytelników chciałby podzielić się swoimi doświadczeniami w walce z "tymi okropnymi plamami i kurzem" zapraszamy na stronę
Kontakt.
Waldemar Komorowski